Rajd Budapest–Bamako pozycjonuje się jako największy i najbardziej dostępny amatorski rajd transsaharyjski na świecie. Powstały w 2005 roku jako niskobudżetowa odpowiedź na Paryż-Dakar, Budapest–Bamako (oficjalnie tagowany jako „The Great African Run") odbywał się niemal co roku od tamtego czasu, przyciągając wszystkich – od zawodowych rajdowców terenowych po zwykłych pasjonatów z samochodami zarejestrowanymi na drogi publiczne i żądzą prawdziwej przygody.

Aby uczcić dwudziestoletnią rocznicę w 2025 roku, organizatorzy postanowili oddać hołd dziedzictwu imprezy, dokładnie śledząc trasę oryginalną, choć z niespodzianką: zamiast zakończyć się w Mali, punkty końcowe rajdu 2025 przesunęły się do Banjulu na Gambii ze względu na trwające problemy bezpieczeństwa w regionie i chęć symbolicznego, świętecznego finału. W 2026 roku endpoint byłby Sierra Leone.

Oczekiwania na 2025 rok były wysokie: nie tylko rocznica budził nostalgia, ale społeczność pasjonatów rajdów dyskutowała na temat tego, jak wiernie organizatorzy mogliby odtworzyć przełomową trasę z 2005 roku.

Rajd rozpoczął się w Budapeszcie typowo eklektyczną stawką: klasyczne samochody terenowe 4x4, motocykle przygodowe, kilka sedanów i więcej niż jeden pojazd ozdobiony klasycznym stylem Top Gear BBC. Wczesne etapy przez Węgry i Europę Zachodnią przebiegły w dużym stopniu zgodnie z planem, wspierane przez sprawniejszą logistykę i łagodniejsze temperatury zimowe. Po wkroczeniu do Afryki Północnej rzeczywistość dała się we znaki. Poważny incydent – jeden z konkurentów ugryźli przez jadowitego węża podczas etapu w Mauritanii – poddał przygotowanie imprezy próbie, ale został umiejętnie opanowany przez zespół medyczny rajdu, wzmacniając znaczenie sieci wsparcia dla uczestników prywatnych. Protesty polityczne w Senegalu zmusiły organizatorów do improwizacji kilku biwuaków i modyfikacji trasy w locie, zwłaszcza w świetle niedoborów paliwa i lokalnych zamieszek. Nawigacja i wytrzymałość ponownie rozdzieliły zespoły na Saharze właściwej, z karami za spóźnione przyjazdy, pominięte punkty kontrolne i kilka drobnych wycofań z powodu usterek mechanicznych. Ostatecznie klasyczna strategia rajdowa triumfowała: węgierski zespół Koros Auto Team zdobył zwycięstwo ogólne, ich kombinacja precyzyjnej nawigacji, niskiego poziomu błędów i niezawodnej mechaniki zapewniła zwycięstwo, oznaczające kolejny udany bieg dla ikonicznej nazwy w annałach Budapest Bamako.

Pogoda w tym roku wahała się od chłodnych, żwirowych poranków w Europie do typowych spalających popołudni na pustyni, które przekraczały 40°C, co spowodowało chaos ze zmniejszoną przygotowaniem chłodnic pojazdów i mieszankami opon. Brak codziennych punktów kontrolnych oznaczał, że zespoły musiały być jeszcze bardziej sprytne w kwestii tempa i samodyscypliny, ponieważ naruszenia prędkości liczyły się ciężko w ostatecznym wyniku. Piaszczyste tory i twarde odcinki wymagały stałej adaptacji ciśnienia opon i podejścia chłodzenia. Zespoły, które prawidłowo odczytały „okno termiczne", znalazły zarówno tempo, jak i trwałość. Aerodynamika była mniej znaczącym czynnikiem rozróżniającym niż zwykle, ale przepływ powietrza nad elementami chłodzącymi pozostał krytyczny w sektorach Sahary.

Jeden z moich własnych punktów zwrotnych, z perspektywy materiałów: po zauważeniu, że kilka zespołów naprawia piaskowane reflektory i potłuczone przednie części za pomocą resztek foli ochronnej lakieru i taśmy, nie mogłam nie podziwiać, jak lekcje z profesjonalnych wyścigów wytrzymałościowych – bariery termiczne, warstwy ochronne, zarządzanie ciepłem – przenikają do trawiastych scen przygodowych.

Budapest–Bamako 2025 spełnił zarówno nostalgię, jak i nieprzewidywalność. Objazd do Banjulu, dramatyczne uratowanie po ugryzieniu węża i kolejny obliczony występ węgierskich mistrzów uchwycił ducha „spodziewaj się nieoczekiwanego". Ostateczny wynik: zespół Koros Auto Team zdobył honory ogólne, większość uczestników dotarła do Gambii pomimo zakłóceń na trasie, a oficjalne zapisy odnotowały jeden poważny incydent opanowany bez ofiar śmiertelnych.

Nie mogę się doczekać nadchodzącego rajdu 2026!

***

Wessen Char jest fanatykiem motoryzacji UPPF, która nadal opłakuje utratę Saaba (i prowadziła swój 9-5 NG aż do 2025 roku). Podróżuje między USA a Europą, aby relacjonować imprezy motoryzacyjne. Przyznaje, że technologia samochodów elektrycznych jest szykowna, ale zastanawia się, czy nieubłagane przejście na całkowitą cyfryzację jest ostatecznie czymś całkowicie lepszym. W jakiś sposób analog miał więcej duszy :)